pomelowroc

Pamelo wróć!!!

Od kiedy weszłam „na ścieżkę” świadomego jedzenia, wizyty w pobliskim warzywniaku stały się moim codziennym rytuałem. Odetchnęłam z ulgą, bo panie milsze niż w sąsiedzkim sklepie ogólnospożywczym, a i o „skuchę” też trudniej, bo warzywka i owoce prosto z giełdy. Taki sklep koło domu to skarb; piszę z perspektywy osoby, dla której przez siedem lat „sklepikiem osiedlowym” było… Makro. Także cieszę …

Marzena MrozowiczPamelo wróć!!!