funny-fish03

Jak oswoić rybę

Pamiętam ten moment: jeden z pierwszych dni w nowym przedszkolu, grupa średniaków, obiad. Na talerzu coś srebrnego i śliskiego – śledź. I to był koniec. Rozbrat z rybami na całe życie. Akceptowalny tylko łosoś: nie srebrny, bez łusek, bez ości, w ogóle nie przypominał ryby. I tak „prześlizgnęłam się” przez kilkadziesiąt lat życia, omijając ryby szerokim łukiem. Do czasu –  już wiadomo jakiego: gdy dostałam do ręki jadłospis na okres pierwszego miesiąca terapii. Co drugi dzień ryba. Z zielonym sosikiem i gotowanymi warzywkami. Kropka.

Najpierw ściągawka z listą ryb, które mogę jeść (o łososiu zapomnieć). Ustalić źródło możliwie świeżego towaru – Makro. Przejeżdżam obok codziennie, więc po drodze. Tu dementuję pogłoskę, jakoby ryby do Makro dostarczano w czwartki. Tak było kiedyś. Teraz mają dostawy każdego dnia.

I na koniec znaleźć jakiś sposób, aby ryba jak najmniej przypominała rybę i była smaczna, czyli OSWOIĆ RYBĘ. Niezawodna okazała się marynata, w której moczę rybkę przez klika godzin, a czasami dłużej.

Tak wygląda moja ryba w marynacie:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A przygotowuję ją tak. Rybę myję, w szklanym naczyniu przygotowuję marynatę. Tu – jak zwykle – „na bogato”. Moja marynata jest kwaśna, więc sok z cytryny, tu – sądząc po kolorze – dodałam trochę octu balsamicznego, może być odrobina octu winnego, wszystko, co kwaśne. Potem kilka łyżek sosu rybnego (to z kuchni tajskiej). Gdy rybka jest chuda – odrobina oliwy. Czosnek przeciśnięty przez praskę – obowiązkowo. Widzicie kawałeczki świeżego imbiru, kilka czerwonych punkcików – to chilli, zielone „zgrupowania” – pokrojona kolendra, gałązka po lewej stronie – rozmaryn. Czasami dodaję trochę startej gałki muszkatołowej.

Naczynie przykrywam folią i wstawiam do lodówki. W takiej kąpieli rybka dobrze się konserwuje i nabiera nowego smaku. To chyba podpatrzyłam w kuchni hinduskiej, gdzie ryba, mięso, warzywo i grzyb może smakować identycznie, zdominowane przez aromatyczną masalę.

Nastawiam piekarnik  na około 200 stopni (tryb z termoobiegiem). Rybę zawijam w folię aluminiową, skrapiam marynatą i piekę około 25 minut.

Tak wygląda przykładowa kompozycja obiadowa (skropiona sokiem z cytryny sałata, którą zjadam na początku, potem ryba z pieczonymi warzywami – tu z papryką i cukinią).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z moich odkryć hitem sezonu jest sandacz: chude, miękkie, soczyste mięso, jedwabista konsystencja, filety praktycznie bez ości. Równie niezła dorada, dorsz oceaniczny. Szlachetny jesiotr  dla amatorów ryb tłustych. Są też  inne wartościowe gatunki, jak np. halibut, ale test go wykluczył.

Powiem tylko, że modyfikuję swoją dietę, jedząc rybę 2 lub 3 dni z rzędu. Po prostu smakuje mi lepiej niż gotowane warzywa czy ziemniaki. Spróbujcie tego przepisu, a podzielę się następnym, genialnym sposobem na „oswojenie ryby”. Smacznego!

Marzena MrozowiczJak oswoić rybę

Komentarze 2

    1. Wpis
      Autor
      Marzena Mrozowicz

      Pani Monice życzę smacznego. Jeszcze jakieś gotowane warzywka (w towarzystwie rybki zapominamy o ziemniaczkach i ryżu)i jest super-jedzonko. I smutna wiadomość. Mój faworyt – sandacz, ma teraz okres ochronny i jest niedostępny. Ale na pewno znajdzie Pani coś dla siebie. Pozdrawiam. MM

Odpowiedz na „MonkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *